Ostatni miesiąc to hektolitry wypitej kawy, jak nigdy ;) Dużo się działo, ciągle w biegu, ciągle coś. Parę rzeczy się zmieniło, trzeba podjąć pewne życiowe decyzje, a więc dużo rzeczy do przemyślenia = głowa pełna myśli. A dodatkowo odliczanie do urlopu, który miał być słodkim lenistwem. A, że mi dużo nie trzeba, tak więc spontan i w drogę. 12 dni prawie 5 tysięcy kilometrów. Nie ważne, że czasem deszcz, że czasem słońce. Dużo pięknych i ciekawych miejsc, wartych odwiedzenia. Beztroska i odpoczynek, i jak tu wrócić od poniedziałku do pracy?
pyszności z działki